Substancja znana jako tiksotropowy atrament istnieje na świecie już od kilku dekad. Ten atrament został wynaleziony i po raz pierwszy zastosowany w Ameryce. Dziś jego zastosowanie nie ogranicza się już tylko do programu kosmicznego, ale wchodzi do wielu innych dziedzin.
Wszystko zaczęło się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, w czasach, gdy między światowymi mocarstwami USA i ówczesnym ZSRR trwała intensywna rywalizacja o podbój kosmosu. Agencje kosmiczne zmagały się wtedy z ogromnym problemem, jakimi przyborami piśmienniczymi wyposażyć załogi swoich misji w ich podróżach ku poznaniu. Ze względu na sterylne środowisko na pokładach statków kosmicznych idealnym rozwiązaniem byłyby długopisy kulkowe, ale problemem jest już sama zasada ich działania. Aby pisały, potrzebują siły ziemskiej grawitacji, dzięki której atrament naturalnie spływa na kulkę podczas pisania. W stanie nieważkości po prostu nie działają.
Innym dużym problemem była możliwość wycieku rzadkiego atramentu z otwartego lub uszkodzonego opakowania wkładu do otoczenia. Z tych powodów astronautom w kosmosie nie pozostawało nic innego, jak używać zwykłych ołówków (misje Mercury i Gemini). Tak, pozornie najprostsze i najtańsze rozwiązanie. Jednakże pojawiało się tutaj kolejne znaczne ryzyko z potencjałem na przyszłe katastrofalne skutki. Przy użyciu ołówka groziło odłamanie delikatnego grafitu i jego późniejsze niekontrolowane unoszenie się wewnątrz statku. Gdyby później ten zbłąkany, dodatkowo przewodzący elektrycznie fragment grafitu dostał się do wnętrza wysoce czułych przyrządów, mógłby spowodować tam zwarcie lub mechanicznie unieruchomić niektóre ich ruchome części.
Rozwiązaniem tego problemu zajął się Paul C. Fisher ze swoją firmą Fisher Pen Company w mieście Boulder City (Nevada, USA), która już od 1945 roku uczestniczyła w rozwoju długopisów kulkowych. Tak więc w 1965 roku, po zainwestowaniu jednego miliona dolarów (!), zaprezentował amerykańskiej Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) swój opatentowany długopis, oznaczony AG7 (Anti-Gravity 7) Astronaut Space Pen.
Głównym atutem tego wysoce niezawodnego długopisu z całkowicie metalowym korpusem był jego hermetycznie zamknięty wkład z wewnętrzną przestrzenią podzieloną na dwie komory ruchomym tłokiem. Dolna komora zawierała specjalny, wysoce elastyczny tiksotropowy atrament (w stanie spoczynku jest stały, podczas pisania, w miejscu ruchu kulki, upłynnia się). Komora nad tłokiem była sprężona azotem pod ciśnieniem 343 kPa.Dzięki tej unikalnej konstrukcji długopis nie był zależny od grawitacji ziemskiej, pisał nawet w stanie nieważkości, w jakiejkolwiek pozycji, na większości powierzchni, pod wodą, w oleju i w ekstremalnych temperaturach od -35 do 120°C. Dodatkowo, w przypadku mechanicznego uszkodzenia obudowy wkładu, atrament dzięki swoim tiksotropowym właściwościom nie wyciekał swobodnie do otoczenia, lecz pozostawał jakby przyklejony wokół wkładu.
W 1967 roku, po dwóch latach gruntownych testów, NASA zdecydowała o włączeniu długopisów Fisher Space Pen do programu kosmicznego. Współpracę z firmą Fisher Pen Company rozpoczęto od zakupu pierwszych czterystu sztuk tych długopisów na potrzeby projektu Apollo, przy czym po raz pierwszy został użyty długopis Fisher AG7 Space Pen podczas misji Apollo 7, która odbyła się od 11 do 22 października 1968 roku.
Wkrótce, w lutym 1969 roku, ówczesny Związek Radziecki wykorzystał współpracę z USA w projekcie Apollo - Sojuz, i dla swoich kosmonautów zakupił pierwszych sto sztuk długopisów i tysiąc sztuk zapasowych wkładów.Od tamtej pory długopisy Fisher Space Pen stanowią część inwentarza każdej załogowej misji kosmicznej, w tym także tej najsłynniejszej - misji Apollo 11 – pierwszego lądowania człowieka na Księżycu (20 lipca 1969 roku).
Jak dotąd nie ma wątpliwości, że długopisy Fisher Space Pen są do dziś najlepszymi długopisami pod Słońcem, przede wszystkim dzięki zastosowaniu tiksotropowego atramentu, który dzięki swoim specyficznym właściwościom nie ma jak dotąd praktycznie żadnej alternatywy.